Piotr Szeligowski - Wydaje się, że po śmierci Masutatsu Oyama w 1994 roku Organizacja Kyokushinkai Karate w skali całego globu przeżywa kryzys i wiele na to wskazuje, że nie przetrwa ona w dotychczasowym kształcie. Jakie były pańskie powody odejścia z International Kyokushinkai Organization?
Steve Arneil - Po złożeniu rezygnacji ze sprawowania funkcji prezydenta Europejskiej Organizacji Kyokushinkai w Szwajcarii w 1991 roku napisałem list do Sosai Masutatsu Oyama, w którym przedstawiłem przyczyny mojej rezygnacji. Nie mogłem pogodzić się ze sposobem w jaki Europejska Organizacja była traktowana i z regułami, których mieliśmy przestrzegać. Niedługo później w maju 1991 roku podczas Mistrzostw Europy w Saragossie nie uwzględniając żadnych głosów Europejskich przedstawicieli narzucono Europejskiej Organizacji nowe reguły organizacyjne, które uderzały w tożsamość i jedność organizacji narodowych i kontynentalnych. Następnie skoncentrowałem się na pracy w British Karate Kyokushinkai, której byłem i jestem prezydentem, ale przez cały czas otrzymywałem wiele listów i telefonów od ludzi, którzy podobnie jak ja utracili międzynarodowe więzi i kontakty. Wtedy zdecydowałem się tworzyć międzynarodową organizację - IFK - dla ludzi, którzy byli w tej samej sytuacji co ja i chcieli działać wspólnie.
P.S. - Jest Pan uczniem Masutatsu Oyama, który jako pierwszy przeszedł test walk ze stoma przeciwnikami non stop, czy karate w IFK różni się od tego czemu hołdował Pan i robił wcześniej?
S.A. - Osobiście uważam, że urodziłem się i ukształtowałem jako człowiek Kyokushin Karate i chcę uczyć Kyokushinkai takie jakie poznałem w Japonii podczas mojego pobytu w latach 1962-65 w Tokyo. To co mogę zrobić to wykorzystać wiedzę sportową, medyczną i techniczną aby udoskonalić karate. Jednak podstawy naszego karate są te same jakich nauczał Sosai Masutatsu Oyama w zakresie podstawowych technik i kata.
P.S. - Co Międzynarodowa Federacja Karate (IFK) proponuje ćwiczącym karate, jakie cele przed sobą stawia, jak zamierza je realizować?
S.A. - Jako prezydent IFK staram się kierować zasadami które wpoił mi Masutatsu Oyama i kierować organizacją w taki sposób jak on to robił, to znaczy kierować się zasadami szacunku i grzeczności do każdego człowieka. Chcę tworzyć organizację, do której wszyscy będą należeć i nikt nie będzie podlegał żadnemu dyktatowi. Podstawową sprawą jest wysoki standard karate, który będzie najlepszą wizytówką organizacji szanowaną przez innych. Pragnę organizować turnieje w ramach IFK, które otwarte będą dla wszystkich innych stylów karate, turnieje których poziom organizacyjny i sędziowanie będą wzorem dla wszystkich. Bardzo ważną rzeczą jest aby wysoki standard karate, który istnieje już w IFK opierał się o te same solidne podstawy, dlatego też wszyscy, którzy zdają egzaminy na stopnie Dan i Kyu zdają na całym świecie w ten sam sposób, według jednakowych zasad. Dbam również o to, aby każdy otrzymywał pełną informację, która dostępna jest dla wszystkich na całym świecie. Wszyscy muszą wiedzieć czym organizacja żyje, co się dzieje. Nie może być żadnych tajemnic. Jeśli cokolwiek zmieniamy daję pełną informację dla wszystkich nie tylko dla wybranych. Ta zasada działa w organizacji i jak można przypuszczać sprawdza się.
P.S. - W jakim kierunku IFK będzie się rozwijać, czy sądzi Pan, że uda mu się stworzyć organizację, która rzeczywiście będzie realizowała swoje szczytne założone cele?
S.A. - Jako założyciel i prezydent IFK dbam o to, aby organizacja rozwijała się prawidłowo. W miarę upływu czasu chciałbym stworzyć strukturę, gdzie prezydent IFK będzie demokratycznie wybierany, gdyż w tej chwili jako założyciel Federacji posiadam akceptację krajów członkowskich i uznanie mojej obecnej funkcji. Dzieje się tak, gdyż musiałem uruchomić nowy mechanizm i dlatego automatycznie stanąłem na jego czele. Uważam, że rozwój organizacji musi być powolny i ostrożny, gdyż chciałbym uniknąć błędów, które miały miejsce w przeszłości w innych organizacjach. W tej chwili raz do roku organizujemy zebranie wszystkich przedstawicieli krajowych, gdzie podsumowujemy roczną działalność, dyskutujemy i podejmujemy wspólnie organizacyjne decyzje. IFK jest organizacją młodą i gdy się rozwiniemy jestem pewien, że udoskonalimy się organizacyjnie.
P.S. - Czy sądzi Pan, że karate może zostać w najbliższym czasie sportem olimpijskim?
S.A. - Istnieje w chwili obecnej tak wiele szkół, stylów, organizacji karate, za którymi stoi mnogość kultur i filozofii, że ustalenie wspólnych reguł dla wszystkich to utopia. W naszym kręgu istnieje wiele organizacji Knockdown Karate, ale z drugiej strony nie oznacza to, że nie współdziałamy między sobą. Akceptując nawzajem swoje reguły współpracujemy między sobą, startując w zawodach. Uważam, że szanse aby karate zostało dopuszczone jako dyscyplina do rozgrywek olimpijskich są nikłe z powodów, które wymieniłem. Nie jest to możliwe za naszego życia, zważywszy, że nic nie dzieje się bez akceptacji MKOl. Uważam, że byłoby piękną rzeczą, aby cały ruch karate się zjednoczył. Z drugiej strony myślę, że nie ma to dla karate istotniejszego znaczenia. Jeśli karate nie będzie dyscypliną olimpijską nie oznacza to, że nie możemy organizować zawodów na olimpijskim poziomie.

